Od niemal roku trwa mój prywatny polsko-chiński „eksperyment kulturalny”, a właściwie „obserwacja (bardzo) uczestnicząca”… Jestem w związku z Chinką.
Przyszłość trudno mi przewidzieć – nie tylko dlatego, że nie jestem wróżkiem, ale przede wszystkim dlatego, że różnice kulturowe (oklepany zwrot, wiem) robią swoje i – nie zawsze i nie do końca wiem, w co gramy i na czym stoimy… Nudno w każdym razie na pewno nie jest..
Come back, czyli powrót bloggera marnotrawnego
30/11/2011Fukushima…. cd.
19/03/2011Dzis znowu nie sledziłem wiadomosci.
Wiem jednak, że ludzie tu w Chinach wcale nie spią spokojnie. Co robią? Zaczęli wykupować sól. Podobno chroni skórę przed promieniowaniem (chodzi o jod, jak mniemam, i o sól morską). W Xiamenie ponoć już trudno dostać sól (info od znajomych), a w Fuzhou – stolicy prowincji – jej ceny bardzo podskoczyły (info od znajomego z Fuzhou).
O uszy mi się obiło, ze w Polsce ludzie uganiają się z kolei za Lugolą?
(19.03) Uzupelnienie: Znajoma mowi, ze Lugoli juz nawet hurtownie nie maja… Chyba troche przesada z ta ostroznoscia! A tu u nas ceny soli skoczyly z normalnych 2 yuanow za torebke do 10 (w Xiamen), a nawet 20 (w Fuzhou). Chyba zaczne kupowac i za pare dni – sprzedawac po 1000 yuanow, lol…
Trzęsienie ziemi, tsunami i elektrownia jądrowa Fukushima I
17/03/2011Tu u nas nie działo się na szczęscie nic. Jestesmy ok. 2000 km od Tokio w linii prostej.
We wtorek przyszedł do mnie sms od koleżanki, która – jak ja – mieszka w Xiamenie:
“BBC flash news: Japan government confirms radiation leak at fukushima nuclear plants. Asian countries should take necessary precautions. If rain comes, remain indoors first 24hours, close doors n windows, swab neck skin with beta-dine where thyroid area is, radiation hits thyroid first. Take extra precautions, radiation may hit Philippines starting 4pm (Pinas time) today! Pass on this above message to all!”
(„BBC wiadomosc z ostatniej chwili: rząd Japonii potwierdza, ze doszlo do radioaktywnego wycieku z elektrowni jądrowej Fukushima. Kraje Azji powinny podjąć konieczne srodki ostrożnosci. Jesli spadnie deszcz, przez pierwsze 24 godziny należy pozostać w pomieszczeniach, pozamykać drzwi i okna, natrzeć skórę w okolicach tarczycy preparatem beta-dine [zawierającym dużo jodu]; pierwszym celem, w który uderza promieniowanie, jest tarczyca. Proszę zachować szczególną ostrożnosć, o godz. 16.00 czasu lokalnego promieniowanie może dotrzeć na Filipiny. Przekaż wszystkim tę wiadomosć!”)
Jak się pózniej dowiedziałem, wiadomosc wywołała spore zamieszanie na Filipinach, niektóre szkoły odsyłały dzieci do domów itd. Po paru godzinach taki sam sms dotarł do mnie od kolegi z Hongkongu.
Na szczęscie wiadomosć okazała się fałszywa. Kogos poniosła nadmierna ostrożnosć lub dobry humor, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc preparat jodu na wszelki wypadek mam.
Wczoraj nie miałem czasu sledzić niusów, ale ktos mi doniósł, że chińskie media uspokajają, że tutaj zagrożenia nie ma (co nie znaczy, że tak faktycznie jest, oczywiscie).
Dzisiejszy artykuł z Xinhua Net utrzymany jest w tonie dosć optymistycznym i – jest nieco przekłamany:
„Fukushima accident given 4 out of 7 disaster rating.
BEIJING, March 17 (Xinhuanet) –A Ukrainian nuclear expert has warned that the explosion at Japan’s Fukushima nuclear power plant may be as dangerous as the 1986 Chernobyl disaster. But most believe the contamination from such a scenario would not be as serious.
Japanese authorities have classified the Fukushima nuclear accident a level 4 disaster, with 7 being the worst.
The Chernobyl meltdown was given a 7. According to the international rating system, a level 3 would affect the health of the workers in the plant.
A level 4 would mean minor radiation, causing death of those who work in the plant.
(Source: CNTV.cn)”
(„Wypadek w elektrowni Fukushima w 7-stopniowej skali katastrof oceniany jest na 4.
PEKIN, 17 marca (Xinhuanet) – Ukraiński znawca tematyki nuklearnej ostrzega, że wybuch w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima może być równie niebezpieczny, jak katarstrofa, do której w 1986 r. doszło w Czernobylu. Jednak większosć sądzi, że skażenie nie będzie aż tak poważne.
Władze japońskie klasyfikują wypadek w elektrowni Fukushima jako katastrofę 4 stopnia, w skali, gdzie najgorszy jest stopień 7.
Katastrofę w Czernobylu klasyfikuje się jako stopień 7. Według międzynarodowego systemu klasyfikacji, stopień 3 może mieć wpływ na zdrowie pracowników elektrowni.
Stopień 4 oznacza słabe promieniowanie, które [jednak] spowodowałoby smierć osób pracujących w elektrowni.”)
Przekłamanie (niechlujnosc dziennikarska?), które od razu rzuciło mi się w tym tekscie w oczy, polega na tym, że władze japońskie – owszem sklasyfikowały wypadek jako stopień 4 – ale zrobiły to w PONIEDZIAŁEK, czyli jeszcze przed wtorkowym zniszczeniem trzeciego reaktora. We srodę Francuzi i Amerykanie mówili juz o stopniu 6. A artykuł nosi datę dzisiejszą.
Tym niemniej ponoć wczoraj władze chińskie zaapelowały do swoich obywateli o opuszczanie Japonii (ta wiadomosć doszła do mnie z Polski, od znajomych, którzy oglądali tam TV, sam – jak wspmniałem – nie miałem czasu sledzić niusów).
Agencja Reuters podaje dzis, co następuje:
„Radiation level falls at Japan Fukushima plant-agency.
TOKYO, March 17 | Thu Mar 17, 2011 4:05am IST
TOKYO, March 17 (Reuters) – The level of radiation detected at the Tokyo Electric Power Co Fukushima plant has fallen steadily over the past 12 hours, an official at Japan’s Nuclear and Industrial Safety Agency said on Thursday.
A level of 752 microsieverts per hour was recorded at the plant’s main gate at 5 p.m. (0800 GMT) on Wednesday, said the official, Tetsuo Ohmura. The monitoring point was then changed to the plant’s west gate and readings were taken every 30 minutes, he said. At 5 a.m. the reading was 338 microsieverts per hour.
That level was still much higher then it should be, but was not dangerous, and that by comparison absorption of a level of 400 was normal from being outside over the course of a year, Ohmura said. (Reporting by Terril Jones).”
„Spada poziom promieniowania w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima.
TOKYO, 17 marca
TOKYO, 17 marca (Reuters) – w trakcie ostatnich 12 godzin stopniowo spada poziom promieniowania w Tokyo Electric Power Co. Fukushima – powiedział we czwartek [dzisiaj] przedstawiciel japońskiej Agencji Bezpieczeństwa Nuklearnego i Przemysłowego.
We srodę o godz. 17.00 (o 8.00 czasu GMT) przy bramie głownej elektrowni zanotowano poziom 752 mikrosiwertów na godzinę – powiedział przedstawiciel Agencji, Tetsuo Ohmura. Następnie przeniesiono punkt monitoringu do zachodniej bramy elektrowni i dokonywano odczytów co 30 minut. O 5.00 rano zanotowano 338 mikrosiewertów na godzinę.
[Uwaga moja, może się czepiam - ale tekst porównuje tu odczyt z jednego miejsca z odczytem z innego miejsca - nie wiem, jak bardzo są one od siebie oddalone? jak wiał tam wiatr? czy odczyty z bramy głównej i zachodniej byłyby takie same? nie wiem, takie luzne uwagi.]
To nadal poziom znacznie wyższy, niż powinien być, ale nie niebezpieczny – dla porównania: jesli się przebywa na zewnatrz [nie w pomieszczeniach], normalny poziom absorpcji wynosi 400 w ciagu roku – powiedział Ohmura.”
Nowy Rok – 新年快乐!
12/02/2011Nowy Rok – Metalowego Zająca – zaczął się 3 lutego. Mimo wczesniejszych obietnic, nie opiszę żadnej rodzinnej „imprezy sylwestrowej”, bo zmogła mnie kolejna grypa i niestety przebębniłem ten czas w domu.
Ale obchody chińskiego Nowego Roku trwają aż piętnascie dni… więc jeszcze nie wszystko stracone!
Znalazłem fajny tekst w chinadaily.com – poniżej tłumaczenie przeplatane gdzieniegdzie moimi komentarzami (tłumaczenie zaznaczam kursywą):
Obchody chińskiego Nowego Roku zaczynają się wraz z nowiem księżyca(新月) pierwszego dnia nowego roku i trwają piętnascie dni – aż do pełni książyca (满月). Piętnasty dzień nowego roku to Święto Lampionów (元宵节); wieczorem tego dnia odbywają się pokazy lampionów oraz dziecięca parada lampionów.
W tym roku w Xiamenie pokaz lampionów odbywa się w Parku Bailuzhou (白鹭洲公园) w dniach od 5 do 20 lutego. Mój aparat jest w naprawie, więc tymczasem nie mam zdjęć. Jesli przypadkiem zrobię jakies – zamieszczę.
Podczas Święta Lampionów tradycyjnie je się yuánxiāo (元宵), tj. „pyzy” zrobione z mąki z kleistego ryżu, nadziewane mielonymi ziarnami sezamu i cukrem, albo słodką pastą z fasoli; „pyzy” te podaje się w zupie.
(Zdjęcia z wikipedii)
Chiński kalendarz uwględnia zarówno obroty Księżyca dookoła Ziemi, jak obroty i Ziemi dookoła Słońca. Cykl księżycowy trwa około 29,5 dnia. Aby „dogonić” kalendarz słoneczny, Chińczycy co kilka lat wstawiają dodatkowy miesiąc. (…) Własnie dlatego w kalendarzu słonecznym chiński Nowy Rok wypada co roku kiedy indziej.
Wigilia i pierwszy dzień Nowego Roku są swiętem rodzinnym, czasem spotkania z krewnymi i dziękczynienia. Tradycyjnie tego dnia odbywała się też ceremonia religijna ku czci Niebios i Ziemi (万物), bogów domowego ogniska oraz przodków rodziny.
Ofiara dla przodków, najważniejszy z tych rytuałow (仪式), jednoczył żywych członków rodziny z tymi, którzy już odeszli. O zmarłych krewnych pamięta się i obdarza szacunkiem, jako że to oni położyli fundamenty pod powodzenie i chwałę rodziny.
Podczas wigilii Nowego Roku urządzana jest kolacja dla przodków. Dusze przodków celebrują nadejscie Nowego Roku razem z żyjącymi członkami rodziny przy wspólnym stole, jako jedna wielka wspólnota. Kolacja ta – nazywana „dookoła pieca” lub „otaczanie pieca” (围炉) – symbolizuje jednosć rodziny, i jest wyrazem szacunku dla przeszłych i współczesnych generacji rodziny.
Ciąg dalszy wkrótce.
Jezykowa szkola online (kryptoreklama)
30/01/2011Dzis doniesienie z frontu wirtualnego: odkrywam ostatnio nowe sposoby nauki jezykow obcych. Pare dni temu wpadlem na trop darmowej wirtualnej szkoly. Projekt jest na etapie bardzo wstepnym, ale jesli sie rozwinie, to moze byc calkiem fajna sprawa. Idea jest prosta i mozna ja ujac zdaniem: „ochotnicy wszystkich krajow laczcie sie!”. Kazdy moze byc nauczycielem i kazdy moze byc studentem. Ochotnik-Anglik nauczy cie angielskiego, ochotnik-Chinczyk – chinskiego, ochotnik-Eskimos – eskimoskiego (inuickiego). A ty im wszystkim przyblizysz piekno i czar jezyka wieszczow. Jesli taka twoja wola, oczywiscie. ![]()
Oto link: http://china.supercoolschool.com/
Donosze, ze zyje :)
10/01/2011Przepraszam, za dluga przerwe.. 2 miesiace bez bloga??? Jak mi sie to udalo – sam nie wiem! Wlasnie zajrzalem do statystyk i okazuje sie, ze mimo braku swiezych wpisow, ludziska jednak wchodza na bloga, codzien jest co najmniej parenascie wizyt! No to mam kolejnego kopa motywacyjnego
Pierwszego kopa motywacyjnego dostarczyla mi niedawno (po raz kolejny!) moja niezrownana Ciocia-etnograf, postulujac notowanie nawet – wydawaloby sie – blahych wydarzen i przemyslen, bo co blahe i powszednie tu i teraz, moze wcale nie byc tak blahe i powszednie gdzie indziej i kiedy indziej… Postaram sie.
Sylwester – jak zwykle – nie odbil sie w Chinach szerokim echem. Mialem isc na impreze do kolegi-Brytyjczyka, ale w ostatniej chwili zmogla mnie paskudna grypa i zostalem w domu, tanczac z goraczka
Dzien wczesniej w moje okolice wprowadzila sie grupka Rosjan i jedynie oni w jakis zauwazalny sposob zegnali stary rok. Pozostali sasiedzi – Chinczycy – spali sobie w te noc grzecznie.
Nowy rok chinski przypada w tym roku na 3 lutego – wtedy bedzie sie dzialo, jak znam zycie
Opisze oczywiscie.
A w przyszla srode moja szkola angielskiego organizuje chinsko-noworoczna impreze dla nauczycieli: pozegnanie starego i powitanie nowego roku. Bedzie to rok zająca. Gry w bo-bing nie bedzie, bo gra sie w nia tylko przy okazji Swieta Srodka Jesieni; jakie atrakcje sie szykuja poza wspolna kolacja – pozyjemy, zobaczymy (i opiszemy).
PS. z 12 lutego 2011. Miałem pecha, nie mogłem być z szkolnej kolacji, bo cos tam mi wypadło, a chińskiego „sylwestra” spędziłem – podobnie jak naszego – w domu, kurując grypę
.
Megi
25/10/2010Po egzotycznej wycieczce na Filipiny czas wrócić do prozy życia…
Nie mogę nie wspomnieć o tajfunie Megi, który nas tu niedawno nawiedził.
Hm… właściwie wycieczka na Filipiny wcale się jeszcze nie zakończyła… Megi uderzył bowiem najpierw właśnie w ten kraj, o ile pamiętam 19-ego października, i zabił tam 15 osób!
(((( Szalał właśnie w regionie Luzon, o którym była mowa w poprzednim poście.
Potem skierował się w stronę Wietnamu, ale po chwili zmienił zdanie i 23-ego zawitał do Xiamen. Podwiewało dość mocno już dwa dni wcześniej, władze ogłosiły czerwony alarm (najwyższy stopień zagrożenia), więc trochę mi mrówki chodziły po plecach….
W sobotę, 23-ego, poszedłem rano nad morze, żeby sprawdzić poziom wody i wielkość fal. Przybrzeżna straż patrolowała puściuteńką plażę i po chwili poprosiła mnie o powrót do domu: „Jest zbyt niebezpiecznie!”. Prognozowano, że woda Cieśniny Tajwańskiej może być na tyle duża, że zniszczy przybrzeżne obszary. A że nawet głupi (stosunkowo słaby) Fanapi zgruzował w niektórych miejscach betonowe filary traktu spacerowego na plaży, spodziewałem się niezłej jazdy…
NA SZCZĘŚCIE I BOGU DZIĘKI z wielkiej chmury spadł mały deszcz. Megi nie był w Xiamenie silniejszy od Fanapiego, wręcz przeciwnie.
Dobrze, to tyle. Oddałem Megiemu, co Megiego.
Ileż można o Chinach!
25/10/2010Dziś postanowiłem odłożyć na chwilę Chiny na półkę i napisać o Filipinach. Zaczynam się właśnie interesować tym krajem z przyczyn… zupełnie niemerytorycznych
.
Moja dziewczyna, Zai, jest Filipinką. To chyba wystarczający powód?;)
Wyruszyłem więc w dżungle internetu, by upolować nieco informacji na dzisiejszą strawę blogową. Nigdy na Filipinach nie byłem, więc moje wiadomości są niestety w całości z drugiej ręki. Może kiedyś się tam wybiorę i dorzucę garść własnych obserwacji… Nigdy nie wiadomo, gdzie nas wiatr życia zawieje.
Będę postował o Filipinach od czasu do czasu, w odcinkach
Zaczynam od ludów „pierwotnych”, bo ten temat pociąga mnie najbardziej (choć nie ma żadnego odniesienia do damy mego serca).
Źródło poniższego tłumaczenia: http://www.iwgia.org/sw16704.asp
„Filipiny to górzysty archipelag o powierzchni ok. 30 mln hektarów. Składa się nań 7100 wysp, podzielonych na trzy regiony: Luzon, Visayas i Mindanao. Ludność tubylcza [tj. nadal prowadząca tradycyjny styl życia] stanowi około 10-15 procent populacji. (…)
Grupy etniczne
Kordyliery (Północny Luzon)
Ludy Kordyliery, znane także pod wspólną nazwą Igorot, to różne grupy tubylcze zamieszkujące tereny wyżynne, doliny rzek oraz podnóża górskiego pasma Kordyliery w Północnym Luzonie. W dorzeczach rzek Abulag, Tineg i Chico mieszkają następujące plemiona: Tingguian, Isneg oraz Północni Kalinga. Zajmują się one głównie uprawą ryżu, roślin korzeniowych i jarzyn na na bieżąco karczowanych przez siebie poletkach. Na stokach Mount Data i w jej okolicach żyją plemiona Bontoc, Sagada, Ifugao oraz Południowi Kalinga. Uprawiają głównie ryż zalewowy*, zarówno na dorywczo karczowanych poletkach, jak i na irygowanych tarasach ryżowych. Ibaloi i Kankanaey zamieszkują południową część Kordyliery, a ich gospodarka oparta jest na suchej i mokrej uprawie roli. Plemiona te w ostatnich latach włączają się w zewnętrzną gospodarkę rynkową, wzrasta rola komercyjnie ukierunkowanej uprawy warzyw [strefy] umiarkowanej [?].
W górach i na obszarach nizinnych Cagayan, Isabela, Nueva Vizcaya i Quirino żyją następujące ludy: Itawes (Itawit), Malaweg, Yogad, Gaddang/Gad’ang, Kalinga-Isabela, Isinay oraz Bugkalot (Ilongot). Z wyjątkiem Ilongot, Ivatan i Ga’dang są one w zaawansowanych stadiach asymilacji do głównego nurtu [cywilizacji] kraju; ich tradycyjna tożsamość – poza językiem – ulega zasadniczej erozji.”
__________
*ryż zalewowy: Wyróżnia się dwa zasadnicze typy ryżu: zalewowy (mokry, padi), uprawiany na polach zalanych wodą oraz ryż górski lub suchy, nie zalewany, ale wymagający bardzo wilgotnego klimatu. (http://oryza.republika.pl/)
W kolejnych odcinkach filipińskiego minicyklu – plemiona Północnego, Centralnego i Południowego Luzonu, Visayas oraz Mindanao. Po tych – ach jakże fascynujących – informacjach encyklopedycznych, mam nadzieję wrzucić też coś bardziej soczystego… Życzcie mi powodzenia w internetowych łowach…
Samowolka
13/10/2010Od jakichś dwóch miesięcy moi sąsiedzi budują się na potęgę – a to całkiem nowy dwupiętrowy dom obok tego, w którym sami mieszkają, a to chociaż jedno ekstra pięterko na już istniejącym budynku, a to chociaż ceglany mur dookoła paru głąbków hodowanej przez siebie kapusty. Moi fangdongowie w miesiąc dokleili 3 pokoiki do mojego dachu… Słabizna, wiele osób stawia całkiem nowe gmachy na swoich posesjach. Zastanawiałem się, ki pieron. Nie żeby budowanie było w Chinach czymś niecodziennym, wręcz przeciwnie. Dużo się tu buduje. Ale dlaczego w mojej „wsi” wszystkich tak NAGLE wzięło na to budowanie???
Wiedziałem wcześniej, że moja „wieś” (a w zasadzie, jak się później dopytałem, jej część) zostanie za parę lat zburzona, a na jej miejscu powstanie nowoczesne blokowisko. Przez chwilę myślałem, że może tak nagle pojawiło się ogromne zapotrzebowanie na pokoje do wynajęcia (moja „wieś” specjalizuje się w takowych)… Ale zaraz przyszła mi do głowy inna możliwa przyczyna tego gwałtownego boomu budowlanego w Zengcuoan.
ODSZKODOWANIA!
No ba! Jasne jak słońce. Zacząłem pytać sąsiadów i okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Wiadomo, za jeden dom dostanie się mniejsze odszkodowanie, niż za dwa, a za jednopiętrowy kurnik – mniejsze niż za kurnik dwupiętrowy. Zagadka wyjaśniona.
Około miesiąca temu, wchodząc do „wsi” zauważyłem trochę spięty kordon(ek) policji i wyluzowaną grupkę żolnierzy w strojach roboczych (podkoszulki i spodnie moro plus klasyczne chińskie zielone trampki). Niecodzienny widok. Policja i wojsko w takiej ilości? Razem? Ewidentnie na coś czekających? Zamiast jednego-dwóch posterunkowych przechadzających się z rzadka po wsi i parunastu umęczonych chłopaków w moro uprawiających biegi (w poblizu jest jednostka i żołnierze czasem w ramach zaprawy biegają po wsi)?
Zagadka trochę się rozwiązała, gdy po jakiejś pół godzinie w pobliżu mego domu rozległy się łomoty kilofów. Na ulicy pod posesją sąsiadów przechadzali się policjanci, a żołnierze właśnie rozwalali kilofami świeżo zrobiony sufit trzeciego piętra domu (dom był wcześniej dwupiętrowy). Rozwalili sam sufit, ściany zostawili. Wszystko odbyło się spokojnie, nikt się o nic nie awanturował.
Hm, czyżby sąsiedzi nieudolnie zrobili ten sufit i poprosili zaprzyjaźnionych żołnierzy o jego zburzenie (w kupie siła), by zaraz zrobić nowy? No nie, niezupełnie. Żaden nowy sufit się nie pojawił do dziś i owo niedorobione trzecie piętro, z jakimiś ośmioma pokojami (pod wynajem) stoi i sobie straszy.
Po rozmowie z którąś z sąsiadek moje przeczucie się potwierdziło: chodziło o samowolę budowlaną.
Zastanawiam się tylko, jaki procent dobudowywanych tu pięter/domów NIE JEST samowolą? Nie mam żadnych danych. Akcja władz dotknęła tylko jednej rodziny. Choć na zdrowy rozum władzom raczej nie powinno zależeć na wypłacaniu wyższych odszkodowań, więc procent samowolek powinien wynosić circa 100… Ale to tylko takie moje gdybanie…
Nagrody Nobla
10/10/2010Parę dni temu ogłoszono laureatów tegorocznych Nagród Nobla.
Zachowałem się tu na blogu analogicznie, jak prasa chińska (a w każdym razie jak dwie gazety online, które przejrzałem: anglojęzyczne wydanie „China Daily” oraz chińskojęzyczny „Renmin Ribao”), z tym że ja rozpisałem się o krewetkach, a ww. gazety – o tegorocznych noblistach w dziedzinie literatury i chemii…
Dla bardziej zainteresowanych tematem, link do artykułu w „Rzeczpospolitej”: www.rp.pl/artykul/60534,546762.html
PS. Dodam tylko dla mniej zorientowanych, że jednym z laureatów został pewien Chińczyk, i że przyznano mu tę nagrodę bynajmniej nie za osiągnięcia na polu literackim czy chemicznym.


